Grudzień zaczęłam niesamowicie źle. Całą noc nie spałam, mega źle się czułam. Niestety, nie poszłam do szkoły.
Wstałam o godzinie 9.
Tyle w tym dniu dobrego że się wyspałam.
Zeszłam do "mieszkania" rodziców i zjadłam z mamą śniadanie.
Zazwyczaj w tygodniu jak zjemy rodzinnie obiad przynajmniej raz - to już dobrze,
Po śniadaniu ok. godziny 11, poszłam się ogarnąć. Makijaż i te sprawy.
Jak widać na zdjęciu, na stole za mną leży sterta ubrań - musiałam posprzątać szafę.
Gdy już się pomalowałam zaczęłam sprzątać.
Po tym jak ogarnęłam szafę, mogłam zacząć się uczyć.
Uczyłam się z matematyki około dwóch godzin.
O godzinie 14 pojechałam z mamą do miasta, musiałam kupić bilet miesięczny i iść na poprawę z matematyki.
Wydaje mi się, że napisałam kartkówkę dobrze ale wszystko się okaże.
Po zajęciach poszłam do Kacpra i u niego spędziłam wieczór.
Około godziny 19 wróciłam do domu i posiedziałam chwilę z mamą i znów poszłam się uczyć.
Moja ranka z matematyką dalej trwała iż musiałam powtórzyć materiał na jutrzejszy test.
Ze względu nieobecności w szkole musiałam nadrobić sporo materiału, przepisać lekcje, zrobić zadania i nauczyć się kilku rzeczy.
Kiedy już miałam wolne zajęłam się czymś co sprawia mi wielką przyjemność.
Youtube i kawa. Najlepsze co może być.
Podsumowując dzień:
Wyspałam się, dostałam dwie dobre oceny, poprawiłam matematykę, spędziłam trochę czasu z Kacprem, zjadłam śniadanie z mamą.
Dzień idealny gdyby nie to że musiałam sporo nadrobić.
Mówi się trudno.
Ja już się żegnam, wstawiam wam na bieżąco posta i oczekujcie kolejnego jutro !
Buziaczki,
Alex ;*






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz